Dobry film wczoraj widziałam – „Słodkich snów”

Słodkich snów w reż. Jaume Balaguero (źródło: pinterest)

Słodkich snów w reż. Jaume Balaguero (źródło: pinterest)

Uwielbiam filmy hiszpańskie. Oglądam je nałogowo. Są nie tylko miłą alternatywą dla kina amerykańskiego, ale również doskonałą odskocznią od rzeczywistości. Nie tak dawno temu przyjaciel polecił mi doskonały i trzymający w napięciu film autorstwa hiszpańskiego reżysera Jaume Balaguero o dość wdzięcznej nazwie „Słodkich snów”. Nie myślcie jednak, że film ten przepełniony jest słodyczą. Co to, to nie. Wiele w nim goryczy, smutku, a nawet i nienawiści… Nic w tym dziwnego, że obraz stał się jednym z najwyżej ocenionych i najbardziej popularnych filmów hiszpańskich 2011 roku.

„Słodkich snów” to thriller psychologiczny, który opowiada historię Cesara (genialna rola gwiazdy hiszpańskiego kina – Luisa Tosara), który wzorowo wypełnia obowiązki dozorcy w luksusowej kamienicy, w samym sercu Barcelony. W momencie kiedy w jednym z apartamentów zamieszkuje młoda Clara, w cichym i skrytym Cesarze budzi się prawdziwy demon. Mężczyzna zaczyna prześladować swoją ofiarę. Nie tylko wysyła jej anonimowe smsy i maila, ale także każdego wieczora zakrada się do jej mieszkania i ukrywa pod łóżkiem, by później uśpić kobietę eterem i spać u jej boku całą noc… Dlaczego dozorca zachowuje się w taki sposób? Podpowiedź możemy znaleźć już na samym początku filmu, kiedy to poznajemy Cesara w dość nietypowej sytuacji – przygotowującego się do popełnienia samobójstwa. Mężczyzna czuje się bardzo samotny i nieszczęśliwy. Za wszelką cenę próbuje znaleźć jakikolwiek powód do tego, by żyć. Jak ta cała historia się potoczy? Tego wam nie zdradzę… Musicie sami się o tym przekonać. Zobaczcie, jak może skończyć się ciche wołanie o bycie potrzebnym i zauważalnym.

Jak dla mnie film Jaume Balaguero jest dziełem samym w sobie. Wiele w nim mroczności, wiele napięcia i manipulacji. Wiele też nawiązań do głośnego „Porozmawiaj z nią” Pedro Almodovara. Mamy tu ofiarę i kata. Mamy pogwałcenie prywatności…

Doskonałym zabiegiem użytym w filmie jest to, że momentami zamiast współczuć „ofierze”, trzymamy kciuki za „kata”, aby nie został nakryty. Dziwne? A jednak. Dawno czegoś takiego nie przeżyłam… Polecam!!!

 

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.