Genialny film wczoraj widziałam… Nietykalni

Nietykalni (źródło: pinterest)

Nietykalni (źródło: pinterest)

Oparta na faktach historia podbiła serca nie tylko europejskiej, ale i światowej publiczności. Film w samej Francji zobaczyło ponad 20 milionów widzów. Kolejne miliony odnotowano w 50 innych krajach, do których film został sprzedany. Cóż można powiedzieć? „Nietykalni” to sukces jakich mało w historii kina.

„Nietykalni” to opowieść o sparaliżowanym (poruszającym jedynie głową) milionerze Pfilippe, którego poznajemy w momencie kiedy poszukuje dla siebie opiekuna i towarzysza dnia codziennego. Wśród kandydatów do pracy znajduje się czarnoskóry Driss, typowy blokers, który ostatnie lata spędził za kratkami. Młodemu mężczyźnie nie tyle zależy na samej pracy, co na zasiłku. Jednakże aby otrzymać należny zasiłek musi pojawić się u kilku potencjalnych pracodawców. Okazuje się, że już przy pierwszym poznaniu milioner zachwyca się chłopakiem i postanawia go przyjąć do pracy. I tu zaczyna się wspaniała opowieść o życiu, szczęściu, przyjaźni i miłości.

I mimo, że tę parę różni wszystko, łącznie z klasą społeczną, upodobaniami i celem życia, to jednak szybko znajdują wspólny język. Czarnoskóry mężczyzna zaczyna towarzyszyć milionerowi nie tylko w trudach życia, ale także w małych przyjemnościach, jak wyjście do opery, czy do knajpki. Można pokusić się o stwierdzenie, że bohaterowie są tak różni, a tak podobni jednocześnie. Nic więc dziwnego, że w niedługim czasie między pracodawcą, a pracownikiem nawiązuje się głęboka przyjaźń. Jeden uczy się od drugiego. Philippe uczy Drissa wielkiego świata z całym jego pięknem i kulturą. Zaznajamia z malarstwem i muzyką klasyczną, którą młody mężczyzna zna jedynie z reklam lub muzyczek zainstalowanych w telefonie. Driss natomiast uczy milionera, jak czerpać radość z życia, mimo tych wszystkich trudności i niedogodności. Zabiera nawet swojego pracodawcę do burdelu, by ten na nowo poczuł, czym jest namiętność.

Oglądając „Nietykalnych” nie można się nie śmiać, a tym bardziej nie można nie uśmiechać się pod nosem. Powodem radości nie są jednak głupkowate gagi, ale inteligentna opowieść i ciekawe sceny. Z ekranu bije tyle pozytywnej energii, ile nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

Jak dla mnie „Nietykalni” są mistrzostwem świata. To film, jakich nie było. To jedna z najlepszych komedii, jaka kiedykolwiek powstała. Za co uwielbiam to francuskie dzieło? Przede wszystkim za przełamywanie stereotypów. Za to, że pokazuje życie niepełnosprawnego człowieka takim, jakie jest naprawdę, bez żadnych przekłamań czy podkoloryzowań. W końcu za to, że pokazuje jak jeden człowiek potrafi odmienić całe życie. Po prostu kocham… lubię… szanuję!

 

Tagi , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.